sobota, 24 maja 2014

Dziadek Alek [1907-2014]

Sobota. Kilka minut po dziewiątej. Telefon. Łamiący się głos Mamy w słuchawce...

106 lat, prawie 107 to piękny wiek - tak się przynajmniej mówi. Piękny, ale i męczący dla osoby, która tyle przeżyła. Nieraz przecież mówiłeś, "kto to widział, żyć tak długo". Teraz możesz odpocząć. Zobaczyć się z Babcią, Rodzicami i Rodzeństwem.

Narodziny w Kongresówce, jeszcze pod panowaniem cara Mikołaja. Dwie światowe wojny, w tym jedna - jako żołnierz bez wytchnienia walczący o wolność udręczonego kraju. Piotrków, czołgi, naloty, butelki z benzyną - a potem partyzantka i 13. Mołodeczańska Brygada Armii Krajowej. Murowana Oszmiana, Graużyszki, Mołodeczno, Wilno...

Po wojnie ucieczka po całym kraju przed "wdzięcznymi" władzami i wreszcie bezpieczna przystań w Szczecinie. Nigdy już nie zobaczyłeś ukochanego Wilna, ale przecież tyle razy powtarzałeś, że w obecnej Polsce to Szczecin jest najpiękniejszy.

Nareszcie mała stabilizacja. Małżeństwo, dwoje dzieci, a wreszcie wnuki. A wśród nich - jako pierwszy - ja. Byłeś jedną z tych osób, które uczyły mnie, co trzeba w życiu czynić, że należy być dobrym człowiekiem.

Pamiętasz te nasze wypady na Głębokie, rozklekotanym tramwajem z niebieskim obrazkiem przedstawiającym Pomnik Czynu Polaków na tablicy z numerem i trasą linii? "Łowienie ryb" w Uroczysku za pomocą patyka z przywiązanym kawałkiem żyłki, który zawsze zostawialiśmy w krzakach, a potem nigdy nie umieliśmy odnaleźć? Wędrówki po Lasku Arkońskim? Albo odprowadzanie do przedszkola i karmienie pingwinków przed wejściem?

O, albo te rozmowy i opowieści o wojnie i dawnych czasach, w tym nieśmiertelna historia o tym, jak znajomość "Krótkiego kursu historii WKP(b)" uratowała Ci życie... Pamiętasz?

Wtedy nie umiałem tego wszystkiego w pełni docenić, a dziś oddałbym wszystko, żeby móc od Ciebie jeszcze chociaż raz usłyszeć o "kratkim kursie".

Setne urodziny i wielkie przyjęcie z tej okazji. Patrzę na zdjęcie - wszyscy radośni i uśmiechnięci. Zresztą już wtedy od kilku lat w czasie urodzin zamiast "stu lat" śpiewaliśmy Ci "dwieście lat".

Wesele Magdy i moje, niecałe cztery lata temu. Wszyscy nie mogliśmy wyjść z podziwu widząc, ile masz sił i ile życia, spędzając dużą część zabawy na parkiecie. Zresztą wszyscy, patrząc na Twoje zdjęcie, dawali Ci maksymalnie 80 lat.

Pamiętasz to wszystko?

Bo ja pamiętam - i będę pamiętać. Nie pozwolę zapomnieć.

Do zobaczenia po drugiej stronie, Dziadku.



sobota, 10 maja 2014

Szczegółowy Szczecin

W nawiązaniu do niedawnego postu o szczegółowym Pomorzu, dziś przyszła pora, aby w podobny sposób potraktować Szczecin. Rozłożyć go na czynniki pierwsze i ponownie złożyć w tej oto notce. A jako, że ostatnio spodobało mi się klecenie pokazów slajdów, dzisiejszy "Szczecin in ditejl" zagości na Orsowisku w postaci filmiku.

Enjoy.



Orso