sobota, 4 stycznia 2014

W zaklętym Kręgu

Zamek w Kręgu w całej okazałości
Byliśmy już w Polanowie, Koszalinie i Sianowie. Pozostańmy jeszcze przez chwilę na Pomorzu Środkowym. Tym razem proponuję wizytę nie w którymś ze starodawnych i szlachetnych miast, lecz w Kręgu - niewielkiej wioseczce położonej wzdłuż drogi wojewódzkiej 205 łączącej Sławno i Darłowo z Polanowem. Położona jest ona bardzo malowniczo: na morenowej Wysoczyznie Polanowskiej, wśród lasów. Prowadząca tu droga to pnie się pod górę, to prowadzi w dół, wijąc się malowniczo - zupełnie, jakbyśmy byli w górach. Jest tu również kilka jezior, zaś nad jednym z nich znajduje się największa atrakcja turystyczna wsi - zamek należący dawniej do Podewilsów.


Herb Podewilsów
Źródło: ciocia Wiki
Szlachecki ród Podewilsów był jedną z potężniejszych familii pomorskich. Jego gniazdem była wieś Podwilcze położona na ziemi białogardzkiej (pierwszy znany przedstawiciel rodu to Venzeke (Więcesław?) Pudwilz wzmiankowany w 1347 roku) . Od jej nazwy pochodzi nazwisko rodowe Podewilsów - pierwotnie zatem brzmiało ono być może "Podwilski" lub "Podwilk".

Podewilsowie pełnili wiele znaczących funkcji publicznych (byli wśród nich urzędnicy, dyplomaci, wojskowi i politycy - np. premier Prus Heinrich Graf von Podewils), zaś gałęzie rodu istniały również w Polsce, Brandenburgii, Meklemburgii, Bawarii, Holsztynie i Danii.



Krąg - widok ogólny
Ciekawa jest historia, w jaki sposób Podewilsowie otrzymali wieś Krąg we władanie. Trzeba cofnąć się bowiem do 1475 roku, kiedy to na zamku w Sianowie bawił ze swą świtą książę Bogusław X. W tym samym czasie w pobliżu banda zbójców napadła i obrabowała koszalińskich kupców - ci zaś pośród napastników rozpoznać mieli członków książęcej czeladzi. Pomimo mediacji Bogusława, oddział sformowany w celu pojmania rabusiów wdał się w zwycięską potyczkę z zamkowymi strażnikami. Księcia pojmano i przewieziono do Koszalina.

Zamek w Kręgu - widok od strony
Jeziora Zamkowego
Co działo się dalej, jest tematem na osobną notkę, której nie omieszkam w przyszłości stworzyć. Dla naszej obecnej opowieści istotny jest fakt, że Bogusław w czasie potyczki o mały włos nie zginął. Jedynie dzięki przytomności umysłu dowódcy straży, Adama von Podewilsa, który w ostatniej chwili odepchnął skierowaną w księcia halabardę, ten odniósł tylko niegroźną ranę.

Od tych groźnych wydarzeń minęło z górą trzydzieści lat. Książę - podobnie jak Bóg w przysłowiu - był nierychliwy, acz sprawiedliwy i w 1506 roku nadał Adamowi von Podewilsowi wieś Krangen - dzisiejszy Krąg wraz z gotyckim zamkiem zbudowanym w 1414 roku.

Jeśli spojrzeć na fotografie, dzisiejszy zamek w Kręgu w niczym nie przypomina budowli gotyckiej. Nie ma się czemu dziwić, bowiem w 1580 roku starą warownię rozebrano, a w jej miejscu wzniesiono okazały renesansowy pałac. Po licznych przebudowach, budynek w XIX wieku uzyskał obecną, neorenesansową formę. Po ostatniej wojnie zrujnowany, cudem uniknął rozbiórki. Dziś mieści się tu trzygwiazdkowy hotel "Podewils".
 

Kaplica zamkowa (na drugim planie -
fragment zamku)
Zamek w Kręgu znajduje się tuż nad jeziorem. Otacza go piękny park, w którym - tuż przy drodze dojazdowej - wznosi się śliczna, renesansowo-barokowa kapliczka. Niestety, nie udało nam dostać się do środka, nie mogliśmy więc na własne oczy obejrzeć jej bogatego wyposażenia - cóż, zawsze jest to powód do kolejnej wizyty ;)

Z ową kapliczką wiąże się pewna legenda. Mianowicie, przed wieloma laty, panem na Kręgu miał być szlachcic wyniosły i surowy, jednak szanujący ciężką pracę swojej służby. Tenże szlachcic umówił się ze starym owczarzem, że będzie on mógł pozostać na zamku - choćby niezdolny do służby - do końca swoich dni. Traf chciał, że śmierć zabrała Podewilsa przed jego sługą, zaś nowy pan okazał się być jeszcze gorszy od swego poprzednika - nie zwlekając ani chwili, przegonił owczarza na cztery wiatry.

Bogato zdobione okno kaplicy
zamkowej
Biedak nie miał żadnej rodziny, nie wiedział więc zupełnie, co z sobą począć. W pewnej chwili pojawił się jednak przed nim chochlik, który, widząc niedolę starca, postanowił mu pomóc. Zaprowadził go znajdującej się niedaleko czarciej jaskini, gdzie duchy potępionych pchały ciężkie taczki wypełnione po brzegi płonącym węglem. Był wśród nich i zmarły niedawno Podewils. Gdy dojrzał owczarza, nakazał mu wrócić na zamek i napomnieć młodego pana, aby zaczął wieść cnotliwe życie. Na dowód spotkania wręczył owczarzowi swój kapelusz, z którym za życia nigdy się nie rozstawał - gdyby zaś młody Podewils go nie usłuchał, ostatecznym potwierdzeniem słów zmarłego miała być brzoza wyrastająca z dachu zamkowej kaplicy.

Ozdobne malowidło przedstawiające
herby rodzin Podewilsów i Zitzewitzów
Owczarz wrócił więc do Kręgu. Jak można było się spodziewać, młody Podewils był głuchy na słowa służącego - gdy zaś z kapelusza starego pana wylał się ogień, który całkowicie spalił solidną, dębową ławę, nakazał wtrącić go do lochu jako czarnoksiężnika.

Ledwie nadeszła noc, nad zamkiem przetoczyła się wielka burza - gdy zaś o świcie Podewils spojrzał z okna swojej komnaty na kaplicę, dojrzał maleńką brzózkę na jej dachu. Przestraszony, natychmiast nakazał uwolnić owczarza z więzienia - jednak było już za późno, starzec bowiem w nocy wyzionął ducha.

Kaplica zamkowa -
- barockowy motyw
z trupkiem
Od tej pory młody Podewils zmienił się całkowicie, jednak wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju i wkrótce, dręczony nimi, zmarł.

Nie kończmy jednak tej notki aż tak negatywnie - w końcu to tylko legenda. Zaś rycerski zamek w Kręgu jest pięknym zabytkiem pomorskiej architektury położonym w równie pięknym otoczeniu. Dlatego też warto obejrzeć go na własne oczy, nawet jeśli nie będziemy nocować w horrendalnie drogim hotelu.

Orso

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz