sobota, 11 stycznia 2014

Lapidarnie

Pomnik rodziny Neumannów -
- zniszczona rzeźba anioła
została odtworzona w 2008 r.
Z dalekich pomorskich wojaży wróćmy póki co do Szczecina. W zachodniej części miasta, gdzieś pomiędzy Świerczewem i Gumieńcami, znajduje się cmentarz inny niż wszystkie. Największy w Polsce, trzeci największy w Europie, jak to głosi nieco już wyświechtany slogan - ogromny ogród, który pochował umarłych.

Szczeciński Cmentarz Centralny liczy sobie już grubo ponad sto lat. Od momentu otwarcia spoczęły tu tysiące osób - tyle, że bardzo możliwe, iż udałoby się z nich złożyć drugi Szczecin. Niestety, czasy przedwojenne reprezentowane są tu dość skromnie - wiele starych nagrobków przepadło podczas powojennego szału niszczenia śladów niemieckiej przeszłości Szczecina.


Nagrobek Hermanna
i Johanny Hakenów -
- zidentyfikowany w 2001 r.,
odnowiony (razem z odtwo-
rzeniem rzeźby małżonków)
w 2007 r.
Na szczęście dzisiaj podchodzi się inaczej do czasów przedwojennych. Niemało niemieckich pomników nagrobnych, nierzadko o wysokiej wartości artystycznej, zostało w ostatnim czasie pieczołowicie odrestaurowanych, a czasami wręcz odtworzonych od zera. Znaczna ich liczba znalazła się w lapidarium, które utworzono w 2006 roku w miejscu dawnego gaju urnowego. Utworzono-odtworzono, bowiem przy ponownej aranżacji tego terenu opierano się na przedwojennych planach. I tak ponownie tryska tu fontanna, jest charakterystyczna ławeczka-grzybek i biały mostek przerzucony nad niewielką dolinką. Położenie swe zmieniły za to nagrobki: znajduje się tu m.in. pomnik nagrobny - teraz właściwie cenotaf - zasłużonego nadburmistrza Szczecina Hermanna Hakena (tego samego, któremu zawdzięczamy Wały Chrobrego) z żoną Johanną, przeniesiony tu ze swego dawnego miejsca, gdzie przez lata stał nierozpoznany, otoczony coraz większą ilością nowych nagrobków. Jest piękny pomnik rodziny Neumannów z aniołem gestem nakazującym milczenie. Jest wreszcie niezwykły modernistyczny nagrobek Gertrud Ziegen-Ruecker, składający się wyłącznie z ogromnych liter.

"Matka Ziemia" - kopia
słynnej rzeźby Ernsta
Barlacha wykonana
w 2011 roku
Aby jednak nie było, lapidarium nie jest jedynym miejscem na Cmentarzu Centralnym, w którym odnajdziemy stare nagrobki. Więcej znajduje się po obu stronach fontanny naprzeciwko kaplicy. Jest tam m.in. pomnik historyka i zasłużonego konserwatora zabytków Hugona Lemckego i jego żony Antonie, a także skromna stela ich syna, prawnika Barnima. Są okazałe monumenty szlacheckiej rodziny Dewitzów z figurą Chrystusa wzorowaną na dziele Thordvalsena, przemysłowca Gustava Ahrensa oraz rodzin: Toepfferów (to ci od cementowni "Stern" w dzisiejszych Zdrojach) oraz Hoerderów (Fritz Hoerder był właścicielem pięknej willi przy obecnej al. Wojska Polskiego, w której obecnie mieści się liceum katolickie). Jest tam też cenotaf Georga Hanniga, projektanta zieleni na Cmentarzu Centralnym i jego pierwszego dyrektora. Z kolei po przeciwnej stronie fontanny znajduje się kopia "Matki Ziemi", sławnego dzieła wybitnego ekspresjonisty Ernsta Barlacha. Oryginał tej rzeźby służył jako nagrobek rodziny Bieselów i znajdował się w Szczecinie aż do roku 1967. Mało zresztą brakowało, a zostałby zniszczony! Na szczęście dzięki Bernhardtowi Blaschkemu, organizatorowi muzeum Barlacha w niemieckim Güstrow, udało się uratować rzeźbę, stanowiącą obecnie ozdobę muzealnej kolekcji.

"Oracz" - nagrobek rodziny Randolfów
dłuta Kurta Schwerdtfegera
Przy tworzeniu nagrobków na szczecińskim cmentarzu brali zresztą udział również inni wybitni rzeźbiarze. I tak nagrobek małżeństwa Hakenów wykonany został z dużym prawdopodobieństwem przez słynnego Ludwiga Manzla - tego samego, którego dziełem była nieistniejąca już "Sedina" oraz wciąż stojący na Wałach Chrobrego "Lapita walczący z centaurem" - zaś Kurt Schwerdtfeger - absolwent Bauhausu i wykładowca w szczecińskiej Szkole Rzemiosł Artystycznych - stworzył przedstawiający oracza pomnik na grobie rodziny Randolfów

Nagrobek rodziny Meisterów
z pracowni Christiana
Nüssleina (ok. 1920 r.)
Pozostałości niemieckiej historii cmentarza rozsiane są po całym jego obszarze. Za pomnikiem Braterstwa Broni, w pasie zieleni, znajduje się m.in. nagrobek Rudolfa Krahnstövera, kupca trudniącego się handlem winem. Wzniesiona dla niego willa jest po dziś dzień ozdobą szczecińskiego Pogodna - w tym ulokowanym przy placu Jakuba Wujka budynku mieści się dziś siedziba Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Przy alei Okólnej, wzdłuż płotu cmentarza od ulicy Ku Słońcu, znajduje się kolejna grupa pięknych rzeźb, spośród których najbardziej przejmujący jest posąg ustawiony na grobie rodziny Meisterów. Wielu zwiedzających sądzi, że przedstawia on Matkę Boską z małym Jezusem - tymczasem rzeźba upamiętnia Toni Meister, zmarłą podczas porodu. Tutaj też znajduje się okazały krzyż wieńczący grób Hermanna Sarana - przedwojennego wydawcy, kartografa i autora przewodników po Szczecinie.

Nagrobek Wilhelma
Meyera-Schwartau -
- odkryty w 2003 r.,
odrestaurowany w 2005 r.
Do dziś zachował się również nagrobek Wilhelma Meyera-Schwartau, długoletniego miejskiego radcy budowlanego. Jemu zawdzięczamy kształt dzisiejszych Wałów Chrobrego oraz wielu wspaniałych szczecińskich budynków - m.in. Muzeum Narodowego na tychże Wałach, gmachu Izby Celnej czy I Liceum Ogólnokształcącego. Jego ocaleniu pomógł przypadek - po wojnie został zakopany w ziemi, a odkryto go ponownie dopiero w 2003 roku. Dwa lata później pomnik przeszedł gruntowną renowację.

Zachowały się jednak nie tylko pomniki nagrobne ludzi znanych i potężnych. W nowej części cmentarza odnaleźć można np. ukryty wśród zarośli grób rodziny Riessów. Niewielki pomniczek ozdobiony jest rzeźbami czterech chłopców - są to synowie przedwcześnie zmarłego Waltera Riessa, a jako podstawę do wykonania nagrobka służyła - ciekawostka - rodzinna fotografia wykonana podczas ostatnich wspólnych wakacji spędzanych w Ahlbecku na wyspie Uznam. Po wojnie pomniczek został zniszczony, w takim też stanie odnalazł go jeden z synów Waltera i Erny Riessów, Hans Georg. Dzięki staraniom rodziny udało się doprowadzić do jego renowacji, zaś historia małżeństwa Riessów znalazła wzruszający finał w 1995 roku - wtedy to bowiem u boku zmarłego 55 lat wcześniej męża pochowano Ernę Riess.

Pomnik rodziny Riessów
Tytuł tej notki, "Lapidarnie", stanowi zabawę słowną i jednocześnie małe kłamstwo. Nie jest wcale lapidarnie, choć przecież m.in o lapidarium piszę. Cóż począć, skoro historia i teraźniejszość szczecińskiego Cmentarza Centralnego to materiał nie na jedną notkę, ale na całą opasłą książkę...

Orso

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz