czwartek, 27 listopada 2014

Pomeraniaball strikes back

Długo nas tu nie było, oj dłuuuuugo... Niemal to wszystko umarło, czas jednak moje biedne Orsowisko lekko podłączyć do prądu, tudzież w inny sposób zzombifikować, coby jeszcze trochę posprawiało problemy szerokiemu światu ;)

W międzyczasie przyszło mi nawiązać kontakty i współpracę z internetowym pismem "Skra", poruszającym szeroko rozumiane sprawy pomorskiej tradycji i kultury. Orsowiskowej maskotce, Pomeraniaballowi, tak się sprawa spodobała, że postanowił wkręcić się tam na dłuższy czas - i tak w "Skrze" pojawiać się zaczęły krótkie komiksowe historyjki o przygodach naszego błękitno-srebrnego kolegi oraz - gościnnie - jego kumpli.

Chętnych zapraszam do "Skry", którą znajdziecie tutaj, ja zaś wrzucam poniżej - na zachętę - jeden pasek, z którego dowiecie się, dlaczego Pomerania cannot into dogs.


sobota, 28 czerwca 2014

The world on fire


Dziś upływa setna rocznica zamachu w Sarajewie, którego następstwem był wybuch I wojny światowej - konfliktu, który jak żaden przed nim zmienił pogląd na prowadzenie wojen i odmienił oblicze Europy. Stary Kontynent wchodzący w okres wojenny to m.in. trzy cesarstwa: Niemcy (którym, jak się wówczas wydawało, nikt nie mógł podskoczyć), Austro-Węgry i Rosja. Obowiązujące wówczas w Europie układy polityczne w powiązaniu z zabójstwem arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie wywołały efekt domina, a dwa wrogie sobie bloki skoczyły sobie wzajemnie do gardeł. Wojna, nazwana później Wielką, toczona na lądzie, w morzu i w powietrzu, zaangażowała pośrednio lub bezpośrednio 2/3 ludności świata.

sobota, 24 maja 2014

Dziadek Alek [1907-2014]

Sobota. Kilka minut po dziewiątej. Telefon. Łamiący się głos Mamy w słuchawce...

106 lat, prawie 107 to piękny wiek - tak się przynajmniej mówi. Piękny, ale i męczący dla osoby, która tyle przeżyła. Nieraz przecież mówiłeś, "kto to widział, żyć tak długo". Teraz możesz odpocząć. Zobaczyć się z Babcią, Rodzicami i Rodzeństwem.

Narodziny w Kongresówce, jeszcze pod panowaniem cara Mikołaja. Dwie światowe wojny, w tym jedna - jako żołnierz bez wytchnienia walczący o wolność udręczonego kraju. Piotrków, czołgi, naloty, butelki z benzyną - a potem partyzantka i 13. Mołodeczańska Brygada Armii Krajowej. Murowana Oszmiana, Graużyszki, Mołodeczno, Wilno...

Po wojnie ucieczka po całym kraju przed "wdzięcznymi" władzami i wreszcie bezpieczna przystań w Szczecinie. Nigdy już nie zobaczyłeś ukochanego Wilna, ale przecież tyle razy powtarzałeś, że w obecnej Polsce to Szczecin jest najpiękniejszy.

Nareszcie mała stabilizacja. Małżeństwo, dwoje dzieci, a wreszcie wnuki. A wśród nich - jako pierwszy - ja. Byłeś jedną z tych osób, które uczyły mnie, co trzeba w życiu czynić, że należy być dobrym człowiekiem.

Pamiętasz te nasze wypady na Głębokie, rozklekotanym tramwajem z niebieskim obrazkiem przedstawiającym Pomnik Czynu Polaków na tablicy z numerem i trasą linii? "Łowienie ryb" w Uroczysku za pomocą patyka z przywiązanym kawałkiem żyłki, który zawsze zostawialiśmy w krzakach, a potem nigdy nie umieliśmy odnaleźć? Wędrówki po Lasku Arkońskim? Albo odprowadzanie do przedszkola i karmienie pingwinków przed wejściem?

O, albo te rozmowy i opowieści o wojnie i dawnych czasach, w tym nieśmiertelna historia o tym, jak znajomość "Krótkiego kursu historii WKP(b)" uratowała Ci życie... Pamiętasz?

Wtedy nie umiałem tego wszystkiego w pełni docenić, a dziś oddałbym wszystko, żeby móc od Ciebie jeszcze chociaż raz usłyszeć o "kratkim kursie".

Setne urodziny i wielkie przyjęcie z tej okazji. Patrzę na zdjęcie - wszyscy radośni i uśmiechnięci. Zresztą już wtedy od kilku lat w czasie urodzin zamiast "stu lat" śpiewaliśmy Ci "dwieście lat".

Wesele Magdy i moje, niecałe cztery lata temu. Wszyscy nie mogliśmy wyjść z podziwu widząc, ile masz sił i ile życia, spędzając dużą część zabawy na parkiecie. Zresztą wszyscy, patrząc na Twoje zdjęcie, dawali Ci maksymalnie 80 lat.

Pamiętasz to wszystko?

Bo ja pamiętam - i będę pamiętać. Nie pozwolę zapomnieć.

Do zobaczenia po drugiej stronie, Dziadku.



sobota, 10 maja 2014

Szczegółowy Szczecin

W nawiązaniu do niedawnego postu o szczegółowym Pomorzu, dziś przyszła pora, aby w podobny sposób potraktować Szczecin. Rozłożyć go na czynniki pierwsze i ponownie złożyć w tej oto notce. A jako, że ostatnio spodobało mi się klecenie pokazów slajdów, dzisiejszy "Szczecin in ditejl" zagości na Orsowisku w postaci filmiku.

Enjoy.



Orso

niedziela, 27 kwietnia 2014

Barock

Kościół Niepokalanego
Serca NMP w Stołczynie
Większości szczecinian nazwa „Stołczyn” nie kojarzy się dobrze, stanowiąc określenie czegoś z pogranicza czarnej dziury, Mordoru i jaskini zbójców. Prawda jest taka, że dzielnica ta do zbyt ciekawych nie należy – w pamięć Gatto i moją szczególnie mocno zapadł widok dzieciaków, w biały dzień ganiających się ze sztachetami po ulicy Nad Odrą. Taki lokalny koloryt, można by rzec, my jednak nie bylibyśmy zbytnio chętni, aby doświadczyć go na własnych plecach.

Całe szczęście, że miejsce, które dziś chciałbym Wam pokazać, leży w pewnej odległości od owej sztacheciarni, do tego można tu dojechać autobusami kursującymi z samego centrum miasta (58 z placu Rodła, 63 spod targowiska Manhattan). Miejscem tym jest zaś bardzo urokliwy stołczyński kościół Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, a główną kartą przetargową zachęcającą do jego odwiedzenia – doskonale zachowane barokowe wyposażenie.

sobota, 12 kwietnia 2014

Piękne Pomorze

Witajcie,

Przyznaję się bez bicia, ostatnio cosik skończyły mi się pomysły na nowe notki, a i entuzjazm jakoś trochę osłabł... Dzisiaj więc tylko filmik z widokami Pomorza.

Aha, ze względu na to, że blogspot umożliwia wyświetlenie filmu jedynie jako strasznie małej miniaturki, najlepiej otworzyć go sobie bezpośrednio w YouTube. Jest dostępna wersja HD ;)


Orso

środa, 26 marca 2014

Szczegółowe Pomorze

Ptaszysko znajduje się w miejscu
bardzo w Szczecinie popularnym
i często odwiedzanym - kto zgadnie,
co to i gdzie to?
Przyznajcie się, jak często w podróży doszukujecie się szczegółów i szczególików? Typu: źle ułożony wzór w mozaice, cieknący kran w publicznej toalecie, brakujący guzik domofonu gdzieś w bramie lub ułamany palec stojącej gdzieś wysoko rzeźby?

Rzadko albo wcale? Ja mam podobnie. Ale są szczegóły i szczegóły - na te drugie warto zwrócić uwagę. Dokładnie obejrzeć portal kościoła, aby znaleźć ciekawą płaskorzeźbę. Zlustrować elewację kamienicy w poszukiwaniu herbu miasta, w którym właśnie jesteśmy. Odkryć pięknie zdobione stare drzwi. Temu właśnie poświęcona będzie ta notka - detalom niby nieistotnym, często nieodkrytym, ale jednak - gdy już je dojrzymy - sprawiającym, że miejsce, w którym się znajdujemy, staje się magiczne.


wtorek, 18 marca 2014

Pomorzopedia

Witajcie!

Ostatnio w czasie przeglądania internetów trafiłem na stronę opatrzoną kryptonimem Faktopedia. Koncepcja jej funkcjonowania - publikowanie krótkich ciekawostek z różnych dziedzin z tekstem wklejanym do powiązanych tematycznie obrazków zainspirowała mnie na tyle, że postanowiłem stworzyć próbkę czegoś podobnego dotyczącego Pomorza. Bo w końcu ciekawostki są tym, co lubimy najbardziej - łatwo się je zapamiętuje i można nimi błyszczeć w towarzystwie ;)

Panie i panowie - oto pierwsza (i być może nie ostatnia) odsłona Pomorzopedii. Zapraszam!

sobota, 8 marca 2014

Hu hu ha!

Witajcie!

Chciałem napisać dziś o czym innym, ale nagły atak zimy sprawił, że moje plany uległy całkowitej zmianie. Wybraliśmy się więc z Gatto do szczecińskiego Central Parku, aby udokumentować to zjawisko przyrodnicze.

piątek, 28 lutego 2014

Bramy miejskie na Pomorzu

Brama Królewska (Szczecin)
Stanowiły niegdyś nieodzowny charakter miejskiego krajobrazu. Dzisiaj, te zachowane, cieszą oko, przyciągają turystów i pozwalają przenieść się myślami do dawnych czasów: bramy miejskie.

Jak świat światem, ludzie fortyfikowali swoje osady. Trzeba było przecież się bronić: najpierw przed wrogimi hordami, następnie przed obcymi wojskami, a czasami także przed panującymi, którym się zamierzenie będź nie podpadło. Dopiero ostatnie wieki to taki dziwny czas, gdy fortyfikacje miejskie były rozbierane. Rzekłby ktoś: przeżytek, nic dziwnego, że przy rozwoju technik wojennych z nich zrezygnowano. A jednak nie dalej jak w 1945 roku średniowieczne mury miejskie Pyrzyc przez miesiąc wstrzymywały pochód Armii Czerwonej w kierunku Szczecina. W gruzach legło wówczas całe miasto, a mury w dużej części przetrwały.

piątek, 14 lutego 2014

Cienie Schadegardu

Nowy Rynek w Stralsundzie
Nie tak dawno gościliśmy na Starym Rynku w Stralsundzie. Ciekawa sprawa – pomyśleli być może niektórzy z Was – skoro jest Stary Rynek, to powinien być  i Nowy, czyż nie?

Tak jest w istocie. Nowy Rynek w Stralsundzie znajduje się w południowo-zachodniej części Starego Miasta, u stóp potężnego kościoła Mariackiego – największej świątyni w Stralsundzie i przez pewien czas najwyższej budowli świata.

środa, 12 lutego 2014

WalęTynki

Do WalęTynków jeszcze dwa dni, ale ja już dziś dostałem prezent od Magdy.



Po prostu jak dwie krople wody XD


Wszystkim - równie udanych WalęTynków :)

Orso

niedziela, 9 lutego 2014

Zima w Szczecinie

Jak widać, nawet Obcy jest hepi, bo wiosna.
Piękną mamy wiosnę tej zimy, oj, piękną. Aby to upamiętnić (nie co roku zdarza się przecież, że temperatura na początku lutego to osiem na plusie), tymi nogami natłukłem dziś trochę kilometrów (na trasie Brama Portowa - Bulwar Piastowski - Nowe-Stare - plac Orła Białego - Kaskada - dreptak), a tymi ręcami nastrzelałem fotek. Osobiście jestem za tym, żeby taka wiosna została z nami co najmniej do maja.

Przewidując ewentualne komentarze - tak, dzisiaj poszedłem (nomen omen) na łatwiznę.

czwartek, 6 lutego 2014

Port, klify i kamienie

Stare Miasto w Sassnitz
Tak to już jest, że człowiek od czasu do czasu potrzebuje urlopu. To, że jest dopiero luty, a do lata pozostało jeszcze tyle czasu, zapewne większości z nas sprawia znaczący dyskomfort. W takiej sytuacji przeglądanie zdjęć z ostatniego "wypoczynku" może wywrzeć skutek dwojaki: albo uspokoić, albo wkurzyć. W moim wypadku jest to raczej ta pierwsza opcja. Miło powspominać, zwłaszcza, jeśli wyjazd był udany - a także pomarzyć o przyszłych wojażach.

środa, 29 stycznia 2014

Niezwykłości kamieńskiej katedry


Gdy miłościwie nam panująca waadza usilnie zajmuje się dobrobytem swoim miast obywateli, gdy w domu wszystko się pali i wali, a rozpadające się krany gonią buntujące się klamki i poległe na polu chwały hamulce samochodów, warto dać sobie chwilę oddechu. A czy jest lepsze miejsce wyciszenia niż kościół? Oczywiście nie wtedy, gdy ktoś grzmi z ambony o tym, dlaczego jedna partia jest lepsza od drugiej albo dlaczego kobiety powinno zapędzić się do garów, a innowierców do psychuszek - dużo przyjemniej spędza się czas w kościele, gdy nie ma tam nikogo albo prawie nikogo. Nikt wtedy nie zakłóci nam naszych myśli.


środa, 22 stycznia 2014

Śladami Wilhelma Meyera-Schwartau

Wilhelm Meyer-Schwartau
Miejski radca budowlany
Szczecina w l. 1891-1921
źródło: gazeta.pl
"Jeśli gdzieś widać radosne życie, to życiem jest tworzyć i budować"
Wilhelm Meyer-Schwartau


Witajcie!

Dzisiaj chciałbym zająć się osobą, której Szczecin zawdzięczał i wciąż zawdzięcza dużą część swego uroku. Człowiek ten nie był Pomorzaninem z urodzenia, pochodził bowiem z miasteczka Schwartau (obecnie Bad Schwartau) niedaleko Lubeki w Holsztynie. Nazwa rodzinnego miasta stała się w pewnym momencie częścią jego nazwiska - naprawdę nazywał się bowiem Wilhelm Friedrich Adolf Meyer, zasłynął zaś jako Wilhelm Meyer-Schwartau.

piątek, 17 stycznia 2014

Wokół Starego Rynku w Stralsundzie

Ratusz i kościół św. Mikołaja
w Stralsundzie
Stalsund to jedno z moich miejsc na ziemi. Bardzo późno odkryte, bo dopiero dwa lata temu,  miasto to urzekło mnie i skradło mi serce. Nie tylko zresztą mi - gdyby nie nadzwyczajna wartość stralsundzkiego Starego Miasta, nie trafiłoby ono (razem z Wismarem) na listę dziedzictwa UNESCO.

W dawnych czasach życie każdego miasta tętniło wokół ratusza. Tam właśnie - wokół rynku - znajdowały się najważniejsze budynki i najbardziej prestiżowe, jakbyśmy to dzisiaj określili, miejscówki. Nic dziwnego, że nie każdy był godny (pomijając, że nie każdego było stać), aby mieszkać przy samym rynku. Dotyczyło to zwłaszcza miast tak potężnych, wielkich i bogatych jak średniowieczny Stralsund - drugi (po Lubece) pod względem znaczenia ośrodek miejski w Hanzie. W czasach Księstwa Pomorskiego liczba jego mieszkańców była większa nawet od stołecznego Szczecina - a to o czymś musiało świadczyć.

środa, 15 stycznia 2014

Puot

Ach jo...
W czasie naszych podróży napotykamy czasami miejsca dziwaczne, ciekawe, zabawne, magiczne. Taki był też przedziwny kolorowy płot, który dostrzegliśmy w jednym z pomorskich miast. Jak w wypadku większości miejsc tego rodzaju, dojrzeliśmy go przypadkiem, oglądając niemożliwy do przeoczenia domek wymalowany w biało-fioletową kratkę.

sobota, 11 stycznia 2014

Lapidarnie

Pomnik rodziny Neumannów -
- zniszczona rzeźba anioła
została odtworzona w 2008 r.
Z dalekich pomorskich wojaży wróćmy póki co do Szczecina. W zachodniej części miasta, gdzieś pomiędzy Świerczewem i Gumieńcami, znajduje się cmentarz inny niż wszystkie. Największy w Polsce, trzeci największy w Europie, jak to głosi nieco już wyświechtany slogan - ogromny ogród, który pochował umarłych.

Szczeciński Cmentarz Centralny liczy sobie już grubo ponad sto lat. Od momentu otwarcia spoczęły tu tysiące osób - tyle, że bardzo możliwe, iż udałoby się z nich złożyć drugi Szczecin. Niestety, czasy przedwojenne reprezentowane są tu dość skromnie - wiele starych nagrobków przepadło podczas powojennego szału niszczenia śladów niemieckiej przeszłości Szczecina.

sobota, 4 stycznia 2014

W zaklętym Kręgu

Zamek w Kręgu w całej okazałości
Byliśmy już w Polanowie, Koszalinie i Sianowie. Pozostańmy jeszcze przez chwilę na Pomorzu Środkowym. Tym razem proponuję wizytę nie w którymś ze starodawnych i szlachetnych miast, lecz w Kręgu - niewielkiej wioseczce położonej wzdłuż drogi wojewódzkiej 205 łączącej Sławno i Darłowo z Polanowem. Położona jest ona bardzo malowniczo: na morenowej Wysoczyznie Polanowskiej, wśród lasów. Prowadząca tu droga to pnie się pod górę, to prowadzi w dół, wijąc się malowniczo - zupełnie, jakbyśmy byli w górach. Jest tu również kilka jezior, zaś nad jednym z nich znajduje się największa atrakcja turystyczna wsi - zamek należący dawniej do Podewilsów.

piątek, 3 stycznia 2014

6rs6wisk6

Tak, tak, kochani - wczoraj strzeliła nam magiczna liczba 666 odwiedzin. Udało mi się nawet zrobić zrzut ekranu.




Dzięki - i liczę na więcej! :)

Orso

czwartek, 2 stycznia 2014

O Matko Bosko Zapałczano!

Ratusz w Sianowie
Tak na początek - wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Oby był lepszy od ubiegłego - w końcu jest w nim "14", nie "13".

Skoro już z biegiem krajowej "szóstki" dotarliśmy ostatnio do Koszalina, wybierzmy się jeszcze ciut dalej, dosłownie o (duży) rzut kamieniem. Jeśli bowiem spojrzeć na mapę, tuż obok Koszalina leży Sianów - niewielkie miasteczko, słynące dawniej z nieistniejącej już fabryki zapałek, przez które dzień w dzień płynie szeroka samochodów. I o ile u większego sąsiada udało się skanalizować tę rzekę, aby opływała centrum (choć nadal w granicach miasta), o tyle w Sianowie auta dosłownie przyprawiają serce miasta o zawał. Obwodnica, rząd w Warszawie, premier z Sopotu, te sprawy.